Gorąca sobota.pdf

(170 KB) Pobierz
Gorąca sobota
Może najpierw przedstawmy bohaterów. Dwie panie. Moja żona, Kasia. Krótkie czarne
włosy, brązowe oczy, słodka buzia niewinnej dziewczynki, piękne duże piersi, wysportowana
sylwetka. Ania, dziewczyna Marka. Też wysoka, też ciemne włosy - z tym że długie,
szczupła, ładna, podobno była kiedyś modelką. No i panowie, czyli Marek i ja. Dla odmiany
wysocy, wysportowani (ja - siatkówka, on - ręczna), krótkowłosi... ojej no - faceci.
Historia rozpoczęła się pewnej pięknej letniej soboty. Z moją Kasią postanowiliśmy
odwiedzić naszych znajomych na budowie ich domku. Zapowiedzieliśmy się koło południa,
ale jako że korki przez Warszawę były wyjątkowo małe, dotarliśmy na miejsce prawie
godzinę wcześniej. Próbowaliśmy się nawet dodzwonić i powiedzieć, że już jesteśmy, ale oni
jak zwykle swoje komórki gdzieś położyli tak, żeby ich przypadkiem nie usłyszeć. No w
każdym razie na miejscu mieli być od rana, więc nie miało to znaczenia.
Domek stawiają w małej wiosce, spory kawałek od miasta, ale w naprawdę pięknej okolicy.
Ich dom jest już na granicy lasu a wokół niego są ogródki działkowe, więc mają ciszę i
spokój.
Zaparkowaliśmy kawałek dalej, bo przed ich domem się nie da jeszcze parkować, i
przeszliśmy przez niezamkniętą na klucz furtkę. Ponieważ Kasia już tam kiedyś była,
weszliśmy do domu i poszliśmy ich szukać. Dom był już w dużej mierze postawiony -
brakowało drzwi, okien, parkietów, ale dom, jako taki, już stał.
Moja żona szła jako pierwsza, gdy wtem po wyjściu zza rogu gwałtownie się cofnęła i
położyła palec na ustach. Na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
- Chyba przyszliśmy jednak za wcześnie. Spójrz, tylko ostrożnie – szepnęła.
Wychyliłem się zza rogu. Tja, zdecydowanie za wcześnie. Chociaż - to zależy od punktu
widzenia. O piętro nad nami, tuż za drzwiami, których jeszcze nie było Marek stał tyłem do
otworu okiennego, opierając się rekami o parapet a Ania klęczała przed nim. Jej głowa
poruszała się koło jego rozporka w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości co do
tego, co robili. Mimo, że oboje byli ubrani, to widok pary oddającej się przyjemnościom o
parę kroków od nas, spowodował nie tylko to, że nie mogłem oderwać wzroku, ale też bardzo
szybkie twardnienie mojej fujary.
Z fascynacji wyrwało mnie szarpnięcie za ramię. Kasia wciągnęła mnie z powrotem za róg.
- Co robimy?
Szybko się zastanawiałem motywowany uciekającym mi widowiskiem.
- Słuchaj – szeptałem Kasi prosto do ucha – jesteśmy nie dość, że pod nimi, to jeszcze w
zupełnym cieniu. Oni są na pełnym słońcu, więc nic nie widzą. Ja chcę sobie popatrzeć.
- Ty zboczeńcu – odpowiedziała, ocierając się o zgrubienie w moich spodniach.
- Odezwała się – pogładziłem ją po piersi, gdzie przez miękki materiał biustonosza wyraźnie
rysował się twardy sutek.
- Chodź - złapałem ją w pasie i razem stanęliśmy tak, żeby być w jak najgłębszym cieniu,
jednocześnie nie tracąc nic z widoku.
Na górze w trakcie naszej krótkiej rozmowy wiele się nie zmieniło, może oprócz tego, że ręce
Marka były mocniej zaciśnięte na parapecie, a głowa Ani poruszała się nieco szybciej.
Akustyka pustego budynku powodowała, że praktycznie nie dochodziły do nas dźwięki z
zewnątrz, za to każdy głośniejszy oddech zabawiającej się powyżej pary docierał do nas bez
problemu. Już po chwili tego widowiska mój kutas przestał się mieścić w bokserkach, a moje
ręce powędrowały na piersi Kasi. Zacząłem całować ją w szyje, lekko podgryzając, co
uwielbiała. Jednocześnie włożyłem jej od góry rękę pod letnia sukienkę i biustonosz, i
zacząłem ją pieścić. Oparła się o mnie mocniej, szczególnie jej tyłeczek mocno się przycisnął
się do zgrubienia w moich spodniach. Zsunąłem ramiączka i już mi nic nie broniło dostępu do
jej pięknych dużych piersi. Odrywając na chwile wzrok od przedstawienia obróciła głowę,
żeby szepnąć mi do ucha:
- Jak nas zobaczą...
- Nie zobaczą - odpowiedziałem korzystając jednocześnie z okazji żeby intensywnie ją
pocałować. Trzymałem teraz obie jej piersi, czasem bawiąc się nimi całymi, a czasem
skupiając się na sutkach. Znam swoją żonę i wiem, że to lubi. Potwierdziła to kiedy poczułem
jak ściska mocniej nogi razem i usłyszałem jej lekkie jęknięcie. To jak bardzo jest podniecona
poznawałem też po tym, że stoi z odsłoniętymi piersiami o kilka metrów od naszych
znajomych i w ogóle nie próbuje się zasłaniać.
Tymczasem na górze Ania chyba postanowiła, że ona też chce coś mieć z tego pięknego dnia,
bo przerwała, i stanęła przed Markiem mocno się do niego przytulając i całując. Po chwili
przerwała pocałunek i powiedziała patrząc mu prosto w oczy:
- Weź mnie.
- Tutaj? - udawał, że nie rozumie.
- Tutaj. Teraz - przycisnęła się do niego mocniej, a jej ręka wykonywała sugestywne ruchy na
jego fujarze. - Moja cipka jest już cała mokra i tylko czeka na twojego kutasa. Chcę, żebyś
mnie przeleciał.
- Jeśli naprawdę chcesz, to się rozbieraj.
- Ty też – odpowiedziała, ściągając już bluzkę.
My na wszelki wypadek zamarliśmy bez ruchu, ale chyba niepotrzebnie, bo oboje byli
zainteresowani tylko rozbierającym się partnerem. Już po chwili stali naprzeciwko siebie
zupełnie nadzy.
- I co, podobają ci się jej cycki? – lekko ugryzła mnie w ucho Kasia
- Taaak... A co myślisz o jego kutasie? Dosyć twardy?
O tym mieliśmy się zaraz przekonać, bo Ania usiadła na parapecie i rozłożyła nogi,
rozchylając lekko swoją naprawdę wilgotną cipkę. Parapet był akurat na odpowiedniej
wysokości, więc nieociągający się ani chwilę Marek wszedł w nią aż do końca jednym długim
pchnięciem. Całe szczęście, że jego partnerka w tym momencie głośno krzyknęła, bo tego
widoku nie wytrzymała też Kasia, która jęknęła z podniecenia.
- Ciicho bądź wariatko - szepnąłem, ale chyba niepotrzebnie, bo oni bez żadnego powolnego
wstępu przeszli od razu do ostrego rżnięcia, na co Ania zareagowała mieszanka okrzyków i
sprośności.
- Oooch tak! Doobrzeee... wbijaj we mnie swojego twardego kutasa... pierdol mnie...
mooocnieeej, tak, ooo, tak... ty wiesz, że lubię jak mnie tak ruchasz... Ooohhhhh!!!!
Te słowa wykrzykiwane z ust naszej koleżanki, którą dotychczas znaliśmy jako spokojną i
"grzeczną", połączone z widokiem takiego fantastycznego seksu sprawiły, że ręka mojej żony
powędrowała między jej nogi, gdzie zaczęła się bardzo intensywnie pieścić. Ale dla mnie
nawet to już było mało. Rozpiąłem rozporek uwalniając swojego kutasa, jednym ruchem
ściągnąłem na dół majteczki mojej Kasi korzystając z tego, że sukienka już była podciągnięta
do góry i chwyciłem ją za kark pochylając do przodu. Nie stawiała mi żadnego oporu, wręcz
odwrotnie, pochyliła się i rozstawiła nogi ułatwiając mi dostęp do jej gorącej cipki. Nie
czekając ani chwili złapałem ją za biodra i zacząłem się w nią wbijać raz za razem. Kasia
jedną ręką trzymała się ściany próbując zachować równowagę pod moim atakiem, a drugą
włożyła sobie do buzi próbując nie krzyczeć.
To że była pochylona poskutkowało tym, że straciła z oczu naszych przyjaciół, co w
zupełności zresztą wynagradzały efekty dźwiękowe. Jednak spowodowało to też, że wysunęła
się z cienia. Zauważyłem to dopiero, kiedy półprzymknięte oczy Ani nagle otworzyły się
szerzej, i skierowały się wyraźnie najpierw na Kasie, a po chwili na mnie.
Trwało to zaledwie chwilkę - spojrzeliśmy się na siebie, ona z twarzą zaczerwienioną od
seksu i włosami w nieładzie, z cyckami podskakującymi przy każdym pchnięciu Marka,
patrzyła na to jak ja biorę od tyłu moją żonę, na moje ręce zaciśnięte na jej biodrach, na
mocne, gwałtowne ruchy, na rękę Kasi, na której zagryzały się jej zęby w wysiłku, żeby nie
krzyczeć...
To było może kilka sekund, po czym Ania znów zamknęła oczy, jeszcze mocniej rozłożyła
nogi a potok jęków i bluzgów z jej ust zrobił się jeszcze intensywniejszy i głośniejszy. Całe
szczęście, że Kasia już była na granicy orgazmu, bo ja od chwili, kiedy wiedziałem, że nie
tylko patrzę na czyjeś ruchanie, ale też jestem obserwowany, nie mogłem wytrzymać ani
chwili dłużej i wystrzeliłem, wypełniając cipkę mojej żony moją spermą. Ona skończyła
razem ze mną, i to tak intensywnie, że musiałem ją przez chwile podtrzymać z całej siły za
biodra, bo nogi odmówiły jej posłuszeństwa i upadłaby na ziemie.
Nasi znajomi kończyli razem z nami, ale temu już nie mieliśmy czasu się przyglądać, bo
szybciutko szliśmy do wyjścia, starając się nie robić hałasu na tyle, na ile pozwalały nam na
to przyspieszone oddechy, zamglone oczy i trzęsące się nogi.
Trochę odetchnęliśmy już na zewnątrz.
- O matko, ale kończyłam... - Kasia nadal ciężko łapała oddech - uffff... teraz musimy jakoś
się zmyć i podejść za parę minut jakby nigdy nic. Chociaż nie wiem, czy będę mogła
zachowywać się normalnie po tym, co widzieliśmy.
- Ja też, kochanie - powiedziałem myśląc jednocześnie, że sytuacja jest jeszcze ciekawsza niż
moja żona przypuszcza. Byłem bardzo ciekawy, jak będzie się zachowywała Ania, kiedy się
za chwile znów zobaczymy.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin